Raków Częstochowa w pucharach idzie naprzód, ale w lidze leje go każdy, nawet Cracovia


Raków Częstochowa notuje fatalne wejście w sezon 2026/2027 PKO BP Ekstraklasy.

16 sierpnia 2026 Raków Częstochowa w pucharach idzie naprzód, ale w lidze leje go każdy, nawet Cracovia
Krzysztof Porębski / PressFocus

Nie tak wyobrażał sobie pewnie początek sezonu Dawid Kroczek. Raków Częstochowa może i w europejskich pucharach przechodzi kolejnych rywali, ale za to na starcie Ekstraklasy zaciągnął ostry hamulec ręczny. Trzy mecze, zero punktów, bardzo rozczarowująca gra. Jak tak dalej pójdzie, to czołówka odjedzie już na samym starcie.


Udostępnij na Udostępnij na

Nie jest wstydem gorzej rozpocząć sezon, każdemu może się to przytrafić. Jednak gdy robią to takie zespoły jak Raków Częstochowa, reprezentant Polski w europejskich pucharach oraz zespół o określonej już w Polsce marce, to percepcja ulega pewnej zmianie. Częstochowianie mają ze sobą już trzy kolejki, a jak na razie nie zdobyli nawet punktu. Gra zespołu wygląda bardzo blado i nawet w starciu z kiepsko wyglądającą od dłuższego czasu Cracovią polegli. Pod Jasną Górą szykuje się kolejne oblężenie, bo sytuacja robi się bardzo nerwowa.

Na rozkładzie średniacy, a i tak Raków Częstochowa od wszystkich dostał w papę

Gorycz ligowych niepowodzeń smakuje tym bardziej ostro, gdy przyjrzycie się bliżej dotychczasowemu terminarzowi częstochowian. Raków na starcie rozgrywek wcale nie musiał mierzyć się z ligowymi gigantami jak Korona (ta to miała ciężary na przywitanie). Losowanie okazało się dla nich wyjątkowo łaskawe, oszczędzając starć z czołówką tabeli. Wisła Płock, Śląsk, teraz Cracovia – przyjemny kalendarz. No to ile punktów wpadło na konto drużyny?

ZERO! Drużyna zgubiła bezcenne punkty z ligowymi średniakami, prezentując futbol siermiężny, momentami zbyt nudny. To kolejny mecz, w którym od pewnego momentu odpuszczają i nie mają sił na dalszą grę. Apogeum tego kryzysu nastąpiło w starciu z Cracovią, zakończonym wstydliwą porażką 1:2.

„Pasy”, przeżywające własne problemy wewnętrzne i dodatkowo grające bez napastnika w składzie, wykorzystały słabości częstochowskiej defensywy i zdobyły pierwsze gole w lidze. Co najbardziej powinno niepokoić częstochowskich fanów, to brak wiary widoczny w grze ich zespołu. Raków w zasadzie nie zagroził bramce Cracovii, odkąd zaczęli przegrywać 1:2.

Porażka z Cracovią dzwonkiem alarmowym

Porażka z tak osłabionym rywalem była dla sympatyków Rakowa nie tylko zimnym prysznicem, ale przede wszystkim jasnym sygnałem, że coś w ich zespole nie gra. Powolne rozgrywanie piłki, brak pomysłu na rozmontowanie przeciwnika i szkolne błędy sprawiają, że Raków momentami sam wręcza punkty przeciwnikom. Ciężko właściwie dziś znaleźć w kadrze (poza nielicznymi wyjątkami typu Makuch czy Svarnas) piłkarzy, którzy są w formie.

Kluczowi dotąd gracze typu Repka, Ameyaw, Jean Carlos – w dołku. Również i nowe nabytki na razie w większości rozczarowują i nie dają tego, czego oczekiwano. Z tego powodu kibice w mediach społecznościowych domagają się kolejnych wzmocnień zespołu biorąc pod uwagę także skalę odejść, ale może być o to ciężko.

Z Hajdukiem dwumecz o udaną jesień

Jedyne, co na razie ratuje twarz zespołu, to eliminacje do Ligi Konferencji Europy. Częstochowianie meldowali się co prawda w kolejnych rundach kwalifikacji, ale ich gra momentami również pozostawiała wiele do życzenia. Prawdziwy test dojrzałości nadchodzi jednak w starciu z utytułowanym Hajdukiem Split.

Rywalizacja z Chorwatami urosła do rangi wydarzenia, które zdefiniuje jesień. Ewentualna porażka będzie dla Częstochowy gigantycznym rozczarowaniem – zarówno pod względem sportowym, jak i finansowym, gdzie koszty braku awansu bezpośrednio uderzą w klubowy budżet. Dla samego Dawida Kroczka brak fazy ligowej będzie równał się z podgrzaniem trenerskiego stołka do czerwoności. Będzie to bowiem kolejny ciężki kamyczek do jego ogródka, którego zarząd zapewne nie będzie miał zamiaru zignorować.

Bardzo ciężki terminarz Rakowa na najbliższe tygodnie

Prosto dla Częstochowian to już było. W najbliższym czasie czeka ich bowiem dwumecz z Hajdukiem, a potem trio w lidze: Jagiellonia, Górnik, Lech. Mawia się, że to w takich właśnie momentach poznaje się prawdziwych twardzieli. Może właśnie ewentualna wygrana w dwumecz z Chorwatami pozwoli ekipie spod Jasnej Góry nabrać rozpędu i nabić trochę punktów na mocarzach naszej ligi? Lepiej dla Dawida Kroczka (i samego zespołu), by tak się stało. Taka postawa zespołu, który ma nas potencjalnie reprezentować w europejskich pucharach, nie przystoi.

Przeczytaj także:

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze